Wyprawkowy galimatias: kocyki dla noworodków

No rzygam już tymi wszystkimi pseudo mądrościami lub brakiem mądrości jakiejkolwiek, wśród współczesnych kobiet, matek, żon, sprzedawców, położnych i reszty społeczeństwa. Głupi kocyk chciałam kupić, no…
Ale najpierw – tytułem wstępu, jako, że to pierwszy wpis na blogu: dlaczego motherish? Bo mamą jeszcze nie jestem, ale będę. Właśnie zaczynam swoją przygodę wyprawkową czyli okołomatkową 😉 innymi słowy – będę zmagać się z tą bezkresną otchłanią, jaką jest ludzka nieświadomość (i głupota), przesiewać i dzielić tym, co ciekawego udało mi się dowiedzieć, wygrzebać w czeluściach internetów, oraz usłyszeć od innych – mniej lub bardziej – doświadczonych matek.

Będę też wyrażać opinie o wszystkich innych, niż mój, punktach widzenia na różne aspekty macierzyństwa, zdrowia, rozwoju dziecka, postawach innych matek, ich głupocie – ale i mądrości też (rzadziej), ignorancji, nieświadomości i wszystkim co bezpośrednio i pośrednio dotyczy jakiegokolwiek dziecka.

Zacznę oczywiście od spraw najwyższej wagi tj. wyprawki 😉

Mam taką przypadłość, że wszystko co kupuję musi być dobrze prześwietlone, sprawdzone, przeanalizowane, przebadane, najlepiej też przetestowane etc. Ale chyba nie popadam w paranoję 😉 A niektórzy naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego, ile czasu poświeciłam, żeby zgromadzić wiedzę, dzięki której wybiorę dobrze (a przynajmniej bardziej świadomie) i nieświadomi mojej wiedzy a swojej niewiedzy – próbują uchodzić za wszechwiedzących. No, przynajmniej niektórzy.

Zaczęło się od kocyków. Generalnie poliester i akryl rządzi – to przecież zrozumiałe, w końcu która matka nie chciałaby owijać swojego dziecka w  butelki plastikowe albo smarować ropą naftową. Po przeczytaniu stosu poradników i artykułów o tym, z jakich materiałów powinien być wykonany kocyk dla dziecka – oczywiście z uwzględnieniem spraw technicznych typu ilość, grubość i wielkość – postanowiłam zapytać znajome mamy, jakie kocyki miały dla swoich pociech, bo mój mózg już parował od tych wszystkich „nieszkodliwych”, posiadających różne certyfikaty poliestrów.

Na pierwszy ogień poszła matka dwójki dzieci, prowadząca sklep z artykułami dziecięcymi:

– Jakie kocyki miałaś dla swoich dzieci?
– Pluszowe i welurowe.
– A jaki welur – poliester czy bawełna?
– … o.O. Nie wiem…

Nawet nie otrzymałam odpowiedzi, która mogłaby być wstępem do dyskusji na temat szkodliwości czy przewagi jednego nad drugim. Ale nie poddałam się – zapytałam znajomą ojca mojego dziecka:

– Jakie miałaś kocyki dla swojej Niuni?
– Zielone.

No facepalm. I to są matki XXI wieku. Ale moją faworytką jest wieloletnia ekspedientka w sklepie dziecięcym, która na pytanie, dlaczego dwa identycznie wyglądające kocyki różnią się ceną, odpowiedziała: „Inna firma”. Po zwróceniu uwagi, że firma jest dokładnie ta sama (opakowanie), poprawiła się na „aha, bo ten jest większy”. Sprawdziłyśmy. Nie był. Poddała się tradycyjnym „nie wiem”.
W sumie najlepszą odpowiedzią jaką uzyskałam – i była to odpowiedź mojej własnej matki – że jak kocyk, to bawełniany. Ona z kolei wychowywała nas w czasach, kiedy była tylko bawełna, więc nie ma pojęcia o istnieniu kocyków z minky, czy choćby bambusowych. Nie jest to tania przyjemność, nie ukrywajmy, ale mając do wyboru coś taniego i kiepskiej jakości, co za kilka miesięcy będzie wyglądało jakby miało kilka lat, zdecydowanie wolę postawić na większy, ale jednorazowy wydatek, niż pluć sobie w brodę, że dałam się nabić w butelkę.

Dziwi mnie jednak fakt, że w poradnikach jak i na forach, jako te cieplejsze i milsze w sezonie jesienno – zimowym, bardzo zachwalane i polecane są kocyki akrylowe. Owszem, są one ciepłe i miłe, ale też w 100% chemiczne i nie przepuszczają powietrza. Do tego łatwopalne. Mnie nie przekonuje jakaś tam bizneswoman, która prowadząc szwalnię i szyjąc tekstylia dla dzieci, m.in. akrylowe, poleca właśnie takie – teraz artykuły dla dzieci robi się ze wszystkiego, niczym kiedyś parówki.  Podobnie jest zresztą z poliestrem. Dlaczego, ja się pytam, takie rzeczy są polecane dla naszych dzieci, których skóra jest najwrażliwsza? Dlaczego matki nie zadają sobie trudu, żeby choć odrobinę zorientować się w towarze, jaki im się oferuje, by wybrać mądrze? Czy nasze dzieci na to nie zasługują?

Uważam, że zasługują. Nawet jeśli będzie to za drogi interes, to przynajmniej mam świadomość, że sobie tego nie olałam. Szukając więc informacji na temat tkanin i materiałów, szukałam czegoś niezależnego i rzetelnego, informacji o właściwościach tych materiałów samych w sobie. Znalazłam je TU i TU. Oczywiście nie tylko – przewertowałam tego całą masę – ale na Simplicite macie to podane krótko, zwięźle i na temat. Jeśli zaś chodzi o tkaniny ‚Made in China’ to warto zajrzeć też TU. Osobiście wystrzegam się tego jak mogę, choć producenci nie ułatwiają – Chiny opanowały wszystko, głupie pieluszki flanelowe w Pepco, które wiele mam na forach zachwala, bo „ładne i tanie”, są wykonane właśnie w Chinach. Niby, że z bawełny. Ale w Chinach. Nie ufam chińskiej bawełnie. (…)
PS. Więcej o pieluszkach będzie w drugiej części tego tekstu, który miał być jednym, ale wyszedł za długi.

W Pepco dostępne są też właśnie kocyki dla niemowląt. Nie powiem – w dotyku milutkie, wyglądają jak te typu minky (z charakterystycznymi kuleczkami), jednak jest to oczywiście poliester. Nie byłaby to aż taka zbrodnia, bo tak popularne i ukochane przez mamy kocyki minky z La Millou również są wykonane ze 100% poliestru, a mimo to nadal wychwalane pod niebiosa (choć jest to drogi kawałek poliestru, zatem – wg mnie – raczej nie). Ale tu znowu jest „Made in China”. Nigdy w życiu. Jedna ze znajomych, zapytana gdzie zaopatrywała się w kocyki, odpowiedziała, że w Pepco właśnie. Niestety przyszło mi żyć w środowisku, gdzie liczy się jedynie niska cena i nikt nie przywiązuje wagi do jakości, dlatego wiedziałam, że kontynuowanie tematu nie ma żadnego sensu, bo skończy się jak zawsze – wzruszy ramionami i powie „ale przynajmniej są tanie”. Śmieszy mnie to trochę, bo to oznacza, że mało kto zdaje sobie sprawę z istnienia drogich produktów z gównianych materiałów. Myślą, że jak zapłacą fortunę, to będą mieć coś porządnego. Nic bardziej mylnego.

Ja osobiście zwracałam uwagę tylko na kocyki z naturalnych materiałów. A jako, że dziecko urodzi się w grudniu – potrzebuję jednak ciepłego koca, więc miałam spory dylemat. Na razie zakupiłam dwa – jeden bambusowy (nie jest jakiś super ciepły, ale jestem zauroczona bambusem i musiałam sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa 😉 a poza tym na pewno przyda się latem) i jeden z cieplejszej bawełny, trochę grubszy, lekko mięsisty – traktuję go jako kocyk bonusowy, zakupiony poza planem, bo kosztował 39 złotych, czyli dokładnie tyle, ile wspomniane kocyki poliestrowe w Pepco (a nawet 3 zł mniej). Jest różnica? Moim zdaniem znacząca. A że sama uwielbiam koce, to mam zamiar zakupić jeszcze jeden – większy i całkiem ciepły, żebym mogła podkradać dziecku 😉 niestety z naturalnych i ciepłych materiałów to chyba tylko wełna, która jest ryzykowna, bo może uczulać. Alternatywą są bawełniane kocyki tkane, które rzeczywiście są już cieplejsze, jednak nie jestem pewna, czy tak ciepłe jak np. polar i welur, a welur mnie korci. W każdym razie interesujące mnie kocyki znalazłam np. u Poofi (tkane z bawełny organicznej, w okolicach 100 zł – linki podam niżej),  Effii (wełniany – jest z domieszką akrylu, który generalnie jest zamiennikiem wełny, ale dodany do tej prawdziwej, pozbawia ją nieprzyjemnego „gryzienia” i sprawia, że nie zniekształci się w praniu), oraz Motherhood – tkany, bawełniany.

Kocyk tkany z bawełny organicznej Poofi – 98 zł
Kocyk dziecięcy wełniany – 129 zł
Kocyk bawełniany Classics Motherhood – 99 zł
większa wersja Motherhood:
Duży kocyk bawełnianiy Motherhood – 149 zł

Polar i plusz jakoś średnio mnie interesuje – po prostu nie trafiłam na taki, który byłby zrobiony z bawełny – znowu wszędzie poliester, albo całkowity brak informacji o materiale… co wskazuje na poliester (z mojego doświadczenia). A poza tym – na forach mamy zbyt często je krytykowały. Powodem było nadmierne pocenie się dzieci, co jest typowe właśnie dla poliestru, a zatem wynika z tego, że inne mamy również miały problem ze znalezieniem tego typu kocyków bawełnianych, lub choćby mieszanych (zaczynam wątpić, czy takie w ogóle występują).

Ale tu znalazłam coś ciekawego: Kocyk duży Poofi, cena 89 zł. Brak informacji o materiale, z jakiego został wykonany, wzbudził moją podejrzliwość. Napisałam więc do sklepu z prośbą o taką informację. Okazało się, że oczywiście 100% poliester, jednak pani bardzo go zachwalała, mówiąc, że bardzo ładnie im się sprzedaje, wiele mam go poleca, a ona sama posiada identyczny dla swojego maluszka (któremu go podkrada). Poszperałam głębiej i w innych sklepach internetowych akurat ten kocyk, jako jedyny, posiada jakiekolwiek opinie i w dodatku same pozytywne. Przyznam szczerze, że mnie on kusi, mimo tego poliestru, bo wygląda na mój ukochany welur. Jednak welur można dostać również bawełniany, czego przykładem jest choćby TEN kocyk. Ten jest jednak troszkę za mały.

Tak rodzą się dylematy – większa wiedza też ma swoje minusy. Mimo wszystko uważam, że warto. Jest to nieco czasochłonne i w pewnym momencie mózg naprawdę paruje, ale ja dostrzegam już pewien schemat: najpierw doznajesz olśnienia, dowiadując się tych wszystkich rzeczy, następnie masz ogromny mętlik, bo jak zdasz sobie sprawę ile tego jest, to jesteś totalnie niezdolna do podjęcia jakiejkolwiek decyzji, a na końcu wszystko zaczyna się ładnie klarować – już wiesz, co chcesz i pozostaje tylko dokonać wyboru pod względem np. wzoru, koloru lub – najczęściej – ceny.

Dlatego zachęcam: poszerzajcie swoją świadomości jako konsumenta, bo rynek jest tak bogaty. a przy tym tak zakłamany, że poruszanie się po nim jest nie lada wyzwaniem. Więcej świadomych konsumentów równa się mniej wciskania kitu. Albo chociaż będą wciskać ten kit mniej skutecznie. Gdyby ludzie nie dawali sobie wciskać kitu, to ten kit prawdopodobnie zniknąłby z rynku. Ale przy takiej świadomości społeczeństwa potrzeba nam jeszcze lat świetlnych.

Reklamy

One comment

  1. Jakub · Październik 22, 2015

    Anna swietnie sprecyzowalas temat.Kupujac kocyk napewno zasugeruje sie twoimi radami 😆

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s